Dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato.”

 

Albert Camus

 

  

Bliżej do lata 

Ostatnio moja przyjaciółka Daria (scooltury.pl) wrzuciła taki niewinny post: „jak się obudzę to będzie bliżej do lata, załączając zdjęcie ze słonecznych Aten. A mnie tak to ujęło, że teraz prawie codziennie o tym myślę, a zwłaszcza w takie dni jak dziś: nie dość, że „blue monday”, to jeszcze zima wokół taka, jakiej naprawdę dawno nie było. Dosłownie i w przenośni. Co można robić na poprawę humoru w tym chorowitym, zimowym czasie, jeśli nie przeglądać zdjęcia z wakacji? J

 

 

In Chianti 

A wakacje były w tym roku niezwykle inspirującym spełnieniem marzeń. Pisałam już o Florencji – zaraz po odwiedzeniu ukochanego citta d’arte, ulokowaliśmy się na niemal tydzień w sercu Toskanii, w Chianti - wśród winnic, zupełnie poza miastem (kilka kilometrów od Greve in Chianti). To było „WIELKIE PIĘKNO”, ale tak naprawdę i dosłownie. Ponad 300-letni toskański, ceglany, przestronny dom, a gospodarze tak mili, że oprócz butelki wina i oliwy „na start”, uraczyli nas jeszcze ostatniego dnia darmową degustacją wina ich produkcji. 

 

 

 

   

  

 

 

 

  

  

 

 

Poranne śniadania w plenerze z widokiem na winnice, idealna baza wypadowa do toskańskich miasteczek w ciągu dnia, a wieczory z winem i podziwianiem gwiazd (spadających i nie tylko). Taka Toskania marzyła mi się od dawna, więc w dzień taki jak dziś po prostu muszę przywołać kilka „pocztówek” z tych sielskich dni. Tęsknię za tym pełnym słońcem, spaloną ziemią i zapachem dojrzewających winogron. Chyba czas zacząć planować kolejne wakacje, ale najważniejsze, że z każdą chwilą jesteśmy bliżej kolejnego lata.

 

  

  

 

  

 

    

 

  

  

  

 

 

Jeśli miałabym mieszkać na dłużej w innym miejscu niż Polska, to na pewno byłyby to Włochy.

A w samej Toskanii czas po prostu inaczej płynie.

 

 

 

 Toskania, 17-31.08.2016